Sobota, 04.04.2026
Polska
...
kalkulator
Główna » Artykuły » Moje artykuły

Nasza piękna polska mowa
Nasza piękna polska mowa

Język polski jest naprawdę piękny. Przeciętnie nadaje się do zastosowań technicznych, ale jeśli chodzi o literaturę, czy bardziej ogólnie sztukę wyrażania myśli lub uczuć słowami, to nie znam lepszego… . Ktoś powie, że chwalić swoje jest wręcz nieprzyzwoicie, ale ja naprawdę tak uważam. Jak pytam się rodaków, jaki język uważają za najpiękniejszy, niewielu odpowiada, że polski; najczęściej francuski czy hiszpański. "Cudze chwalicie, swego nie znacie…” mówi stare przysłowie.

Jeżeli natomiast chodzi o polski — lub jeżeli ktoś zna polski (co przyniesie nieocenione korzyści, gdyż najbardziej niezwykła poezja naszego stulecia powstała w tym języku)…

Niestety współczesna polszczyzna, szczególnie ta stosowana potocznie, często taka piękna już nie jest. Nawet nie chodzi o powszedniość słów czy błahość tematów, pod których wpływem blaknie większość języków. W dobie globalizacji nagminnym jest wprowadzanie do swojej własnej mowy zapożyczeń (obecnie chyba najczęściej z języka angielskiego).

Części z nich (tych starszych) wręcz nie sposób zauważyć, jak na przykład: poprawnie pisze się z rzędu a nie pod rząd (rusycyzm). Ale niektóre po prostu kłują w oczy, w tej chwili na myśl mi przychodzą: mega, super, ever, na maksa. Jednak to nie ich ewidentna i nie pasująca do reszty języka forma mnie niepokoi (choć to właśnie jej bardzo nie lubię), bardziej niebezpieczna jest warstwa semantyczna.

Trzy pierwsze służą do pokazania, że coś nam się bardzo podobało: "ta książka jest mega", "super film”, "najlepsze zdjęcie ever"; czwarte ma podobny charakter: "porusza mnie to na maksa". W kwestii estetyki językowej są to takie małe koszmarki (przynajmniej dla mnie). Wszystkie te wyrażenia są bardzo pojemne znaczeniowo, zbyt pojemne; efekt jest taki, że użycie jednego z nich w zupełności wystarcza do pokazania i uzasadnienia naszej opinii gloryfikującej daną kreację. Taka droga na skróty, po co wysilać się zbędnymi opisami, wystarczy powiedzieć "super film” i wszyscy wiedzą o co chodzi…

Po pierwsze jest to prosta droga do uśmiercenia języka — nie próbując precyzyjniej wyrażać swoich uczyć, nie używamy wielu słów czy wyrażeń, nie używając ich zapominamy, a przez to język płowieje. Po drugie, wynikające z pierwszego, nie wyrażając na co dzień swoich odczuć, zapominamy jak to robić. Nie dramatyzujmy, ale potencjalnie konsekwencje mogą być straszne — dla nas samych.

Nie piszę tego dlatego, że "ja mówię lepiej po polsku, i nie mogę już słuchać innych ludzi kaleczących ten piękny język”. W ostatnim czasie sam się łapałem w sytuacjach, gdy nic innego mi do głowy przychodziło poza fajny czy super. Nie zawsze jest to złe, bo trudno (przynajmniej dla mnie) po wyjściu z sali kinowej wygłaszać długie monologi komentujące przed chwilą obejrzany film — czasem warto przemyśleć to co się zobaczyło, zamiast mówić co ślina na język przyniesie. Ważne jest by nie poprzestawać na stwierdzeniu "najlepszy film ever".

Poczucie estetyki jest kwestią subiektywną i niemierzalną, dlatego trudno wysnuć mi tu konkretny wniosek nie narzucając własnego zdania. Zwracajcie uwagę na to jak mówicie, żeby nie zatracić unikalnego charakteru języka, którym się posługujecie. Zastanówcie się, czy chcecie, żeby obcokrajowiec ucząc się języka polskiego poznawał takie wyrażenia jak "wkurzyło mnie to na maksa". Ja bym nie chciał.
Kategoria: Moje artykuły | Dodał: vg (05.25.2013)
Wyświetleń: 427 | Komentarze: 1 | Rating: 0.0/0
Liczba wszystkich komentarzy: 1
1 micho  
0
zamiast mówić OK . możemy mówić inaczej wymyślić badej do polskiego

Imię *:
Email *:
Kod *:
Copyright MyCorp © 2026
Stwórz bezpłatną stronę www za pomocą uCoz