Protestujący: Nie Geziparken antyrządowe w Stambule nie nie opuszczą zarodniki Geziparken.Decyzja przyszła po pełnej Nocy Obrad.Turecki premier zgodził się poczekać na decyzję sądu w sprawie parku, ale protestujący nie sądzę, że to za mało.
- To dopiero początek, opór trwa, krzyknął demonstrantów w Geziparken wczoraj po południu, zanim usiedli w grupach fokusowych w celu omówienia kolejnych kroków, raportów korespondent Szwedzkiego Radia Katya Magnusson.
Po doskonałym rozmowie przyszli protestujący dopóki oni nie będą opuścić park, mimo wielokrotnych ostrzeżeń premierem Turcji Tayyipa Erdogana i innych polityków.
Ponieważ fala protest rozpoczął się dwa tygodnie temu, cztery osoby zostały zabite i około 5000 rannych według tureckiej medycznej zatoki.
Policja użyła gazu łzawiącego i wody armaty przeciwko protestującym, wielu z poważnymi obrażeniami głowy. "Taksim solidarności", która jest organizacją zrzeszającą niektóre z grup, które wykazały, że konieczna zachowanie policji jest badana.
- Ludzie zginęli, jak wielu rannych, utracony wzrok, używali kul gumowych wobec nas, niektórzy wciąż chcą Tayyip Erdogan rezygnuje, mówi studentów i protestujących Anil Sezer.
Dziś wieczorem, turecki premier trzyma wiec dla jego zwolenników w stolicy kraju Ankarze, rano zbiera zwolenników w Stambule.
Według sondaży jest Tayyip Erdogan popularnym politykiem, rządząca partia AKP miał poparcie prawie połowy wyborców w ostatnich wyborach.
W Geziparken w Stambule nadal setki kempingu protestujących. Ale teraz piłka jest już w sądzie rządu, np. psychologów Isil Ertüzün i Goncea Sensözen aktywne Taksim Solidarności.
- Nie wiemy, jaka będzie reakcja będzie na naszej decyzji, ale mam nadzieję, że dialog nadal Goncea mówi, bo to jest jedyna rzecz, mamy teraz.
|